Odcinek 1. Mydełko Faanem Footbolu [M.A.]

Disco polo… ach, już sama nazwa budzi w nas patriotyzm oraz sarmackie poczucie wyższości nad innymi nacjami. Fenomen socjologiczny, dzięki któremu należymy do elitarnej, wąskiej grupy państw, mogącej pochwalić się własnymi gatunkami muzycznymi. Nasz polski epikureizm… Chluba narodu, cechująca się prostotą wszystkich warstw.

Disco polo jest także nieodłącznym elementem nadwiślańskiego piłkarskiego świata. Co zapewnia tej muzyce niezachwianą pozycję na szczytach playlist granych w szatniach sportowych? Zmęczony zawodnik, przytłoczony presją oraz oczekiwaniami wobec jego gry tysięcy fanów, po zejściu z boiska marzy wyłącznie o odpoczynku – fizycznym, a przede wszystkim psychicznym. Nie szuka inteligentnych rozmówców, nie stara się przeprowadzić dogłębnej analizy zakończonej rywalizacji. Chce się od tego „odciąć”. W tym momencie na pierwszy plan wysuwa się muzyka disco polo: przesyt optymizmu, utwory, których tekst pozbawiony jest trudnych słów, łatwe do zapamiętania, banalne melodie. Piłkarze nie mają ochoty intepretować ekscentrycznych myśli Freddiego Mercury’ego, słuchając sześciominutowego Bohemian Rhapsody. Wolą wraz z dziesięcioma innymi facetami podśpiewywać pod prysznicem: „Siabada, siabada, ty i ja. Mydełko Fa”. Miejsce głównie kojarzone z przepoconymi strojami obrazuje również ogólnokrajowe zainteresowanie trywialną muzyką.

Polacy są głodni banału. Posiadając nieograniczony dostęp do wszystkich rodzajów muzyki, sięgają po tę najłatwiejszą w odbiorze. Teksty oparte na podziwie piękna kobiety lub nieustającej zabawie pozwalają ludziom odetchnąć od nieustannej pogoni za pieniędzmi oraz zapomnieć o pozbawionym empatii pracodawcy. Dwugodzinny koncert na Stadionie Narodowym naczelnego redaktora TVP – Zenona Martyniuka pozwala 30-tysięcznej publiczności zatracić trzeźwość umysłu. Napoić się nadzieją oraz optymizmem przed powrotem do codziennych obowiązków. Legalny narkotyk… podobnie szkodliwy i destrukcyjny dla mózgu.

Tak więc disco polo to kicz, który, właśnie dzięki swej banalności i prostocie, stanowi ważny element funkcjonowania społeczeństwa. Jak śpiewa Arkadiusz Jakubik: „Najlepsze są te teksty, które nie niosą treści”. Pocieszający jest fakt, że we współczesnym świecie, w którego słowniku wykreślono pojęcie constans, wszystko przemija i odchodzi w zapomnienie. Prawdopodobnie za pewien czas disco polo zostanie wyparte kolejnym tworem zaspokajającym potrzeby ówczesnego społeczeństwa… Lecz kto wie, może za kilkadziesiąt lat zespoły ludowe zamiast śpiewać Hej, sokoły wykonywać będą Jesteś szalona albo Ona tańczy dla mnie?

Panie Mateuszu, jestem ciekaw reakcji. No i może doczekamy się odpowiedzi, dlaczego na Pańskich lekcjach brakowało disco polo, tylko ciągle ten rock i rock? 🙂

Mateusz Antczak

Wszystkie aktualności